Durszlak.pl Lista Blogów Kulinarnych
Kategorie: Wszystkie | Feng shui | O życiu | Przepisy | Robótki domowe | Zdrowie
RSS

Zdrowie

sobota, 04 maja 2013

Dzisiaj na długim majowym spacerze zrozumiałam, że to moje pisanie o wszystkim i o niczym jest bez sensu. Tyle myśli w mojej głowie, a i tak nie napiszę o wszystkim. Muszę uważać by nie zdradzać całej siebie to po co pisać. Po co ktoś obcy miałby czytać to co piszę? Po co miałaoby go to interesować? Jak będę chciała z kimkolwiek pogadać to zrobię to w cztery oczy. Z jednej strony chcemy przyjaciół internetowych, z drugiej chcemy być anonimowi. Po co pisać? Straciłam na razie sens. Wolę skupić się na rzeczach dla mnie ważnych. Zawieszam się zatem.

22:48, madzik120 , Zdrowie
Link Komentarze (11) »
czwartek, 25 kwietnia 2013

W sumie to ja zupełnie to nie wiem jak to się stało. Moje dziecko czyta, no czyta po prostu weźmie coś i czyta. Ma 4,5 roku...wczoraj przeglądałam kuchnię włoską i słysze nagle :-pizza z pieczarkami, spaghetti po bolońsku, makaron z pesto....I to mu nie przechodzi, bo czyta wszystko wokół. W sumie...to ja mu tylko czytam codziennie bajki przed snem..

-karol jakie znasz zwierzęta? Wymień kilka..

-Kury, koguty, krowy, świnie, kozy, psy, kotki, dinozaury....

15:41, madzik120 , Zdrowie
Link Komentarze (5) »
środa, 24 kwietnia 2013

Stałam wcoraj w kuchni i coś robiłam. Nagle obok siebie jakieś 10 cm obok usłyszałam ogormny huk i dźwięk zbitego szkła. Urwał się w kuchni żyrandol i roztrzaskał. Był drewniano-szklany. Jakbym podeszła nieco bliżej dostałabym solidnie w głowę, nie wiem co by z tego było. Wisiał tyle lat i wziął i się urwał...rózne rzeczy mogą nam spać na głowę. Trzeba uważać.

08:43, madzik120 , Zdrowie
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 14 kwietnia 2013

Nie ma czasu na skoplikowaną uprawe kwiatów i mam w domu tylko 2 gatunki i to bardzo łatwe w uprawie, a podobno też bardzo zdrowe: skrzydłokwiat oraz geranium. Jeden lubi stronę wschodnią, drugi zachodnią. Kiedy skrzydlokwiat kwitnie wiem, że nadeszła wiosna. No to nadeszła:

21:58, madzik120 , Zdrowie
Link Komentarze (4) »
wtorek, 09 kwietnia 2013

Zasłyszane u nas w domu....

 

-Zgaszacz i wypalacz to...włącznik światła

 

-Mamo patrz, ale wielki chomik!

-powiedział w sklepie myśliwskim syn na widok wypchanego bobra.

 

5,4,3,2,1 -to...."tyłowe liczbanie..."

 

-Do czego służy nos?

-Żeby katar miał którędy lecieć..

  

-Dlaczego nie zjadłeś awokado?

 -Bo zardzewiało...

 (poleżalo i poczerniało trochę jak to awokado...)

 

-Mamo,a dla kogo ta ostatnia babeczka?

 -Dla niespodziewanego gościa.

 -Ale ja jestem niespodziewany.

 

-Dużo miłości, radości, szczęścia, zdrowia i wzrostu-powiedział syn podczas składania życzeń dziadkowiI

-Idziemy do domu robić frytki

 -Z czego?

 -Z Ziemniaków

 -Ziemniaczane?

 -No tak, a jakie?

 -Ja chcę takie normalne..

 

- zawsze jak się przychodzi z dworu to trzeba umyć ręce

 -A jak się nie przychodzi to nie trzeba myć?

 

 -Mamo jak się mówi "jeden papć"?

 

-która godzina?

- dwadzieścia kropeczki czternaście

 

Jaki jest dzisiaj dzień?

 -Dzień słoneczny.

 

 Do czego służy dywan?-

Nodo latania

 

Na co się zakłada buty?-

na nogi, a na co się zakłada spodnie?-na rajstopy

 

jak ja już bym chciała żeby było lato

-A ja wtorek

 

-Mamo chcę pooglądać tą bajkę o mamie i tacie (czyt.nasze wesele)

 

A jak się nazywa ten trujący grzybek?

-Humorek

 

chcesz siku?

-Nie

-A kupę

-Nie, dziękuję

 

-Odpoczywaj już.

-Mamo ja nie chcę odpoczywać, ja chcę spać

13:05, madzik120 , Zdrowie
Link Komentarze (4) »
czwartek, 04 kwietnia 2013

Już parę lat minęło od mojego porodu, ale pobyt w szpitalu i cała sytuacja okołoporodowa skutecznie zniechęciła mnie do decyzji o kolejnym dziecku. Może przez ostatnie lata coś się zmieniło. Rodziłam w dużym szpitalu wojewódzkim. Przed porodem trafiłam na patologię ciąży. Sala była duszna i wiecznie tłoczna, budzono nas z rana o 5.00 każdego dnia wmawiając, że wsadzanie spoconego i śmierdzącego termometru pod pachę 2 x dziennie to sens życia ciężarnej. Zaraz potem obowiązkowe ktg i badanie ginekologiczne -każde pełne stresu. Stałyśmy w rządku na korytarzu i czekałyśmy aż padnie nasze nazwisko. Sala badań była jednocześnie miejscem schadzek studentów jak i miejscem gdzie przeprowadzano ktg i ordynator omawiał ciężkie przypadki. Tłoczno, głośno, każdy mógł w każdej chwili wejść i wyjść-bez pytania i bez pukania. Kiedy leżało się na "samolocie"  przez wielgachne, niezasłonięte niczym okna widać było budynki wieżowców. Często zastanawiałam się ilu kretynów z tych bloków z lunetą ma każdego dnia uciechę.  Kiedy raz odmówiłam badania, bo sparaliżował mnie najzwyklejszy strach wywalono mnie ze szpitala-nikt na ten temat ze mną nie rozmawiał. Potem, kiedy przyjęto mnie drugi raz już siedziałam cicho nawet jak sześciu studentów gapiło się na mnie podczas badania obnażając tym samym poczucie mojej godności i wartości. O zgodę nikt nie pytał, a bałam sie odezwać. Jedzenie w szpitalu było jednym słowem tragiczne, a na pewno nie wybierał go dietetyk dbający o zdrowie każdej zabrzuszkowanej. Non stop to samo: jakieś dziwnie pachnąca mikstury, papki, "pasztety", śmierdzące sosy. Dobrze, że reguralnie byłam dokarmiana przez męża, ale były też takie osoby do których mąż przyjeżdżał raz na tydzień i one musiały to jeść. Nie zwracano uwagi na to, że ktoś ma nadciśnienie, cukrzycę lub inne schorzenie. Notorycznie też dyskryminowano osoby, które np. były samotne lub nastolatki w ciąży- w ich stronę leciały obraźliwe teksty-czasem bardzo chamskie. Ale to było jeszcze nic jeśli chodzi o pacjentki: na jednej sali leżały te, którę już prawie "rodzą", te, które ciąże "podtrzymują" i te, które właśnie tą ciąże straciły. Pochrzaniony klimat, no, ale kto dba o uczucia. Obchody lekarskie były traumą i stresem, obnażanie przy innych, podnoszenie koszuli i ściskanie brzucha. I to nieustanne pytanie dnia przy wszystkich "stolec był?". Nie daj Boże nie był-od razu bez pytania taką wysyłano na lewatywę....Przed sanym porodem piguła mnie wygoliła zapewniając, że jestem pierwsza do tej maszynki, dostałam w łapę koszulę: zaplamioną, zakrwawioną i krótką, ale oczywiście takie są przepisy, że nie można rodzić w swojej. I oczywiście obowiąkowa lewatywa-nie mogłam odmówić!  I potem w tej paskudnej, kusej koszulinie musiałam przeparadować na porodówkę. Tam wszystko działo się dość szybko, ale zbędnej miłości i zrozumienia mi nie okazywano. Przyszła- no to rodzi. Czy od tamtej pory coś się zmieniło? Czy możemy w szpitalu liczyć na dobroduszność, zrozumienie i jakże niezwykle ważną intymność. Może słowo patologia ciąy nalezy traktować nader dosłownie?

 

14:51, madzik120 , Zdrowie
Link Komentarze (4) »
czwartek, 21 marca 2013

Wiele osób ogłasza na blogach konkursy to i ja postanowiłam skłonić Was do przemyśleń. Zbliża się Wielkanoc... Proszę napiszcie kochani jak przygotowujecie się na ten czas i w jaki sposób lubicie go spędzać? Co gości na Waszych stołach, a z czego potraficie zrezygnować w tym czasie? Czy może macie jakieś magiczne miejsce do którego uciekacie w tym okresie? Czy te święta mają dla Was znaczenie? Piszcie w  komentarzach. Odpowiedzi zbieramy do końca marca.

Do wygrania ta oto nowa książka z przepisami :) Wyślę ją osobie, która napisze najciekawiej:)

 

niedziela, 17 marca 2013

Rok temu chciałam aby moje dziecko poszło do przedszkola. Niestety do żadnego przedszkola publicznego się nie dostało, bo nie było miejsc. Musiałam je wozić za drugi koniec miasta. Dziecko chorowało, a przedszkola pochłaniało ogormne kwoty choć syn więcej siedział w domu niż chodził. Kiedy dowiedziałam się, że wprowdzają obowiązkowe przedszkola dla 5-latków to wiedziałam, że tym razem bez problemu pewnie dostanie się do przedszkola publicznego.

Ręce mi opadły po rozmowach z dyrektorkami publicznych przedszkoli. Uświadomiły mi totalny absurd wymyślonego systemu. Pierwszeństwo w przyjęciu do przedszkola (ogólnie, nie pięciolatków) mają dzieci samotnych matek, dzieci z rodzin zastępczych i dzieci niepełnosprawne. Kolejno-pierwszeństwo mają dzieci już przyjęte i chodzące do przedszkola i dopiero, a decydujące o przyjęciu do przedszkola pięciolatków jest fakt, ile rodziców zdecyduje się na posłanie 6-latków wczesniej do szkoły (bo to akurat obowiązkowe nie jest!!!). Zerówek juz nie ma-jak mnie poinformowano, ale przedszkole jest obowiązkowe dla 5-latków. No tak, ale choć obowiązkowe moje dziecko może się do tego przedszkola nie dostać ze względu na...brak miejsc. Czyli za rok moje dziecko pójdzie obowiązkowo do szkoły jako 6-latek wraz z dziećmi 7 -letnimi których rodzice nie zdecydowali się posłać wcześniej? Czy to jest normalne?

 W przedszkolach uzmysłowiono mi, że będzie ogromny problem żeby znaleźć w przedszkolu publicznym miejsce dla mojego syna.

I co wtedy???-pytam szanownej dyrekcji zarządzajace placówką

-Niestety będzie Pani zmuszona posłać dziecko do przedszkola prywatnego...

-A kto za to zapłaci?

-(............................)

15:53, madzik120 , Zdrowie
Link Komentarze (1) »

Czy Wy też tak usilnie przywołujecie wiosnę? Nie mogę sie doczekać słońca i zieleni. U mnie za oknem wciąż leży śnieg, a u Was?

Ubiegloroczna biedronka:

08:44, madzik120 , Zdrowie
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 marca 2013

Mozna go wykonywać w wolnej chwili i warto wiedzieć, które miejsce za co odpowiada...Obraz mówi sam za siebie. No to do dzieła!

08:59, madzik120 , Zdrowie
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3