Durszlak.pl Lista Blogów Kulinarnych
Kategorie: Wszystkie | Feng shui | O życiu | Przepisy | Robótki domowe | Zdrowie
RSS
poniedziałek, 18 lutego 2013

Zawsze bardzo podobały mi się jajka-karczochy jakie robiły niektóre osoby. Wydawało mi się to nieludzko skomplikowane, a jednak..spróbowałam i wcale nie są trudne! Wymagają tylko trochę czasu i spokoju, ale...w zimowy wieczór to miła forma relaksu. Polecam....wiem, że do świąt jeszcze sporo, ale może uda mi sie jakoś przywołac wiosnę?

A oto moje pierwsze "dzieła"

Po opublikowanym wpisie na temat przewlekłego zapalenia migdalów wiele osób pisałao abym podała konkretnie co szkodzi a co pomaga. Piszę zatem po przetestowaniu na sobie co szkodzi mojemu gardłu najbardziej:

-cytrusy-po ich zjedzeniu piekło, bolało, szczypało-zatem odpadają pomarańcze i cytryny

-pieczywo...ciemne-tak tak...po zjedzeniu chleba żytniego gardło mi puchło, generalnie warto odstawić zupełnie "zboża glutenowe"

-produkty mleczne- w każdej postaci-też odstawiłam je na jakiś czas

-wszelkie konserwanty, chemiczne jedzenie

-dym papierosowy- to jak każdy wie szkodzi na wszystko.

Za to moje gardlo wspaniale reagowało na.....oliwy i oleje...Zaczęłam stosować w dużych ilościach oliwę z oliwek, tran, ilej z pestek winogron jak i nasz pospolity olej rzepakowy czy słonecznikowy.

Moje gardło uwielbiało warzywa sczególnie zielone i czerwone: paprykę, brokuły, pomidory uduszone na maśle klarowanym-wspaniały balsam dla gardła

-oliwki-czarne i zielone oraz ryby...

Zimą gardlo nie lubi zimnych napojów i zimnych produktów.

Poprawę migdałków widać już po tygodniu...po prostu przestają boleć, robią się mniej czerwone,

Z chęcią odpowiem na Wasze wszystkie pytania i podzielę się swoją przygodą z chorującymi migdałkami.

Piszcie o każdej porze:

madzik120@wp.pl

 

 

sobota, 25 lutego 2012

Kolejne obejrzane filmy:

-Święty interes-dno

-Rzeka ocalenia-super

-Pożegnania-super

-Śmietnisko-dokument super

-Dalej niż na północ-komedia- może być

15:36, madzik120
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 20 lutego 2012

Maratonu ciąg dalszy: " Jak zostać królem"-rewelacja, "Rzeka ocalenia"-super, "Tajne przez poufne"-lipa, "Obywatel Milk"-ok.

10:14, madzik120
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 12 lutego 2012

Cóż. Mój mąż ostatnio namiętnie lata do wypożyczalni płyt dvd i namiętnie nadrabia zaległości z kilku lat.Obejrzeliśmy wreszcie Och Karol (jejku o czym to?? ale smęt), super film Kod "Da Vinci", również "2012", "Avatar" (dla pasjonatów tych wszystkich niesamowitych rzeczy, któe mozna zrobić za pomocą technik komputerowych-jednym słowem baśń), "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona"-bardzo mi się podobał, zupełnie inne klimaty, zmusza do refleksji, zastanowienia nad własnym życiem i nad przemijaniem", "Slumdog milioner z ulicy"- zupełnie inne realiza i inny świat-również godny polecenia. "Anioły i demony"-trzeba mieć dzień do oglądania, bo trzeba się naprawdę skupić.A dzisiaj czekają na nas "Wyznania gejszy". Książkę czytałam więc myślę, że spodoba mi się również film.

18:44, madzik120
Link Komentarze (1) »
piątek, 10 lutego 2012

 

Kiedy tylko dziecko wykazuje pierwsze objawy zachorowania od razu odstawmy: wszelki cukier, nie dawajmy mu herbaty z miodem i cytryną-to wcale nie pomaga! Miód podrażnia gardło, a cytryna dodatkowo wychładza (tak jak i inne cytrusy) i choroba się rozwija.

 

Tabletki do ssania na gardło? Zawierają cukier i przynoszą tylko chwilową ulgę. Za to wspaniale pomaga płukanie gardła i jamy ustnej: olejem kujawskim-należy ssać olej i bulgotać w gardle ok.3-5 minut, potem wypluć. Dziecko powinno pić dużo przegotowanej i ciepłej wody.

 

Nie dawajmy mu nic z produktów mlecznych, żadnych potraw żytnich czy mącznych! To wszystko spotęguje rozwój choroby. Bakterie kochają te produkty!

 

Musimy w tym czasie dostarczyć dziecku przede wszystkim tłuszczu-tłuszcz bowiem nie tylko nawilża, ale do tłuszczu "nie czepiają się" bakterie ani wirusy i na nich sie nie mnożą.

 

Najlepiej żeby przez ten czas dziecko jadło ciepłe, pożyne zupy warzywne ugotowane na jakimś tłuszczu czy mięsku. A może dziecko lubi frytki? Na śniadanko warto podać pyszną jajecznicę wzmacniającą bez pieczywa! Na pewno pomoże tran-on naprawdę wzmacnia odporność i poprawia stan gardła.

 

Uduśmy w oleju dziecku potartą marchewkę (witamina A!!!), podajmy mu (jeśli juz ma odpowiedni wiek i nie jest uczulone) orzechy do podjadania albo słonecznik czy pestki dyni (ogromne bogactwo witamin wzmacniających!!!)

 

Pamiętajmy, że warto podawać dziecku te produkty dla wzmocnienia odporności przez okres całej zimy.

 

Nie może być zdrowe dziecko, któe codziennie pije zimne jogurty prosto z lodówki (gardło i układ odpornościoy tego nie cierpią) czy wcina batoniki i słodkie drożdżówki. Im więcej cukru dostarczamy do organizmu i produktów mlecznych tym mniejsza jego odporność! Codzienna porcja płatków zbożowych z mlekiem to średni posiłek dla naszej odporności. Niestety musimy uzbroić się w ogromną czujność i nie ulegać reklamom, które mówią, że na śniadanko najlepszy jest "słodki miś..." (sam cukier i mąka pszenna)

 

Zanim usuniemy dziecku migdałki pomyślmy, może rzeczywiście warto wprowadzić jakieś zmiany, a może warto je wprowadzić dla całej rodziny? Dziecku będzie raźniej, a nasze zdrowie na pewno też na tym skorzysta. Z chęcią odpowiem na wszystkie Wasze pytania. Temat będzie kontynuowany szerzej, bo zima nie odpuszcza.

 

Czasem ręce opadają z bezsilności. Dziecko idzie do przedszkola i praktycznie non stop jest chore i siedzi w domu, a my sfustrowane i złe siedzimy w domu. Słyszymy od lekarzy, że to tak ma być, że takie choroby to naturalna szczepionka dla dziecka i że wszyscy przez to przechodzą. Cierpliwie zatem podajesz dziecku kolejny antybiotyk, który zalecił lekarz, a chorobom nadal nie ma końca.

Moje dziecko nie choruje, nigdy nie brało antybiotyku, a katary leczymy w 3 dni. Najważniejsza jest bowiem PROFILAKTYKA. Najłatiej wpakować w dziecko kolejną dawkę antybiotyku i...nic nie zmieniać. A zmiany wprowadzać warto, bo najważniejsze to naturalnie podnieść odporność malucha! Gdzieś czytałam, że po zażyciu jednego antybiotyku flora bakteryjna odbudowuje się w..10 miesięcy!!!A ile antybiotyków my podajemy dziecku w ciągu roku, szczególnie zimą...?

Kolejny post będzie o tym co zrobić żeby dziecko nie chorowało i...czy naprawdę musimy pozbywac się migdałków-największych strażników naszej odporności  organizmie??? Uwierzcie mi, że nie :)

 

 

 

Byłam młodą 25-letnią mężatką i cały świat otwierał przede mną swoje drzwi. Aż do tego feralnego dnia.To był 1 listopad-bardzo wietrzny i bardzo mroźny dzień. Okropnie przemarzłam odwiedzając groby najbliższych.2 dni później pojawiła się wysoka gorączka i bolesne gardło. Lekarz postawił szybko diagnozę, że to angina. Przepisał lek i kazał wypoczywać. Kiedy po 5 dniach poczułam się lepiej od razu wróciłam do pracy. Jednak już po kilku dniach poczułam ogromny ból głowy w części czołowej i ogólne osłabienie. Lekarz rodzinny cały czas utwierdzał, że to przejściowe. Ogólne badanie krwi równiez niczego nie wykazało, a ja z dnia na dzień czułam się coraz gorzje i gorzej, bo non stop łapałam infekcje.Grypy, anginy, zapalenia zatok od których puchła mi głowa.Miałam wrażenie, że jedna choroba pociąga za soba drugą. Łykałam tony różnych antybiotyków, ale mój stan zdrowia się nie poprawiał. Prześwietlenia zatok, inhalacje, płukanki,zabiegi rehabilitacyjne-wszystko na nic. Moje gardło wyglądało jak czerwone sitko z którego non stop sączyła się ropa. W końcu na własną rękę zrobiłam wymaz z gardła. Odebrałam wynik i mało nie padłam: pseudomonas aeruginosa. Przeraził mnie informacje na temat bakterii, którą u mnie wykryto. Miałam wrażenie, że nie mam już szans na normalne funkcjonowanie.

Zaczęłam szukać pomocy w klinikach laryngologicznych i u najlepszych lekarzy. Tam jednoznacznie kierowano na usuwanie migdałów co wcale nie dawało mi gwarancji wyleczenia i poprawy samopoczucia. Byłam załamana i w depresji. W końcu jakimś cudem znalazłam forum na którym ludzie polecali dietę, która miała mnie uzdrowić. Dotarłam do Pani doktor laryngolog, którea leczyła dietą. I od tamtego dnia w moim życiu było już coraz lepiej. Chwyciłam się tej diety jak ostatniej deski ratunku i ...było warto.Dzięki opiece Pani doktor i pomocy w każdej chwili (i to na odległość) powoli, krok po kroku, wychodziłam nie tylko z choroby, ale i z depresji. Widząc poprawę było mi coraz łatwiej. Początki były ciężkie. Najtrudniej było w chwili gdy bardzo chciało się czegoś słodkiego, ale kiedy zjadałam coś paskudnie słodkigo gardło reagowało natychmiast. Znaczącą poprawę będąc na diecie zauważyłam już po ok. 2 tygodniach. Wtedy pojawił się uśmiech i wielka radość, a przede wszystkim przekonanie, ze to właściwa droga. Po pewnym czasie gardło stalo się dla mnie wyrocznią co szkodzi a co nie, a liste dobrych i złych produktów znałam na pamięć. Nieustannie moje błędy korygowała Pani doktor, ona również była świadkiem moich słabości jak i osobą z której czerpałam siłę do walki.Choroby znikneły i naprawdę cieszę się życiem. To była bardzo owocna lekcja dla mnie. Od tamtej pory nie choruję. WCALE!

 

14:48, madzik120 , Zdrowie
Link Komentarze (3) »
wtorek, 15 listopada 2011

Roladka to świetny pomysł na zwykłe śniadanie jak i na przyjęcie, a jaka prosta w wykonaniu.

Wygrzebujemy z lodówki kilka plastrów sera żółtego i układamy go na blasze pokrytej papierem do peiczenia układając na zakładkę, wkładamy na chwilkę do rozgrzanego piekarnika, az ser się rozpuści. Jak się rozpuści wyciągam i układamy na nim plasterki szyk, pokrojona paprykę, biały serek, przyprawiamy wg uznania i....zwijamy ciasnow  roladkę, potem w folię aluminiową i...do lodówki. Potem odwijamy i kroimi w cienkie plasterki.PYCHA!!!!

22:47, madzik120 , Przepisy
Link Komentarze (1) »
piątek, 11 listopada 2011

jest wspaniała w smaku i wcale nie taka pracochłonna jak nam się wydaje. Całej rodzinie smakowała!!!

Smakowite, pyszne i aromatyczne z niespodzianką w środku!
Składniki:
1 cebula pokrojona
1 papryka czerwona oczyszczona z pestek i pokrojona w kostkę
2 rozgniecione ząbki czosnku
500 g mięsa mielonego wieprzowo-wołowego
3 łyżki bułki tartej
1/2 łyżeczki pieprzu cayenne
1 łyżka soku z cytryny
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
100 g krótkiego trójkolorowego makaronu np. kolanka, rurki
1 łyżka oliwy z oliwek
150 g żółtego sera
liście laurowe
150 g przerośniętego boczku
łyżka masła
 
Cebulę, paprykę i czosnek podsmażyć krótko na łyżce oliwy.
Mięso wyrabiać łyżką na zartą masę, wymieszać z podsmażoną cebulką, papryką i czosnkiem, dodać 3 łyżki bułki tartej, pieprz cayenne oraz natke pietruszki. Doprawić solą oraz pieprzem oraz sokiem z cytryny.
Ugotować makaron al dente
 
natłuścić małą prostokątną formę i wyłożyć spód liśćmi laurowymi, plastry boczku ułożyć w poprzek na dnie i bokach formy.
Połowe mielonego mięsa wyłozyć do formy i wygładzić, połozyć plastry żółtego sera, na to układamy makaron, na makaron znowu plastry żółtego sera i na koniec resztę mięsa. Wygłądzamy i przykrywamy folią aluminiową. Pieczemy w temp. 180 stopni przez ok 1 h.
Po upieczeniu wyjąć z formy.
18:44, madzik120 , Przepisy
Link Komentarze (2) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6